M14 Black. Stara dobra CYMA po tuningu...

Dodał Dobry dnia sob., 14/04/2012 - 02:00

Raz już byłem właścicielem M14 od CYMY, ale nasza znajomość nie przetrwała próby czasu i replika została przeze mnie zamieniona na pieniądze. Mimo to, cały czas gdzieś w środku wiedziałem, że kiedyś znowu wezmę czternastkę w ręce i już jej nie oddam. Okazało się, że stało się to szybciej, niż przewidywałem. Czy tym razem replika zostanie w moim posiadaniu na dłużej ? Cóż, wyciągnijcie wnioski...

Na służbie od pokoleń

Karabin samopowtarzalny kalibru 7.62 NATO to broń łącząca epoki. Jako następca wysłużonego i poważanego M1 Garanda, pierwszy egzemplarz M14 zjechał z linii produkcyjnej w 1957 roku. Od tego czasu broń przeszła bardzo wiele ulepszeń, a najważniejszym była chyba kompletna zmiana łoża, która została przeprowadzona po tym, jak dowództwo Navy Seal's zleciło modernizacje broni w 2000 roku. W 2004 pierwsze M14 w wersji EBR, wyposażonej w system szyn montażowych oraz w pełni regulowaną kolbę z poduszką policzkowa i monopodem, trafiło w ręce operatora jednego z teamów komando fok. W tym samym okresie karabin doczekał się też terapii odchudzającej, której skutkiem było powstanie wersji SOCOM. Znacząco lżejsza wersja, z polimerowym łożem i krótszą lufą, do dziś dnia cieszy się dobra opinią wśród żołnierzy wojsk USA.

Na służbie od lat

CYMA to chińska firma zajmująca się produkcją replik AS od przeszło 9 lat. Ich pierwsze twory charakteryzowały się plastikowym, niskiej jakości korpusem, plastikowym gearboxem, oraz mocą nie przekraczającą 200 fps'ów. Nie trudno się domyślić, że jedną z pierwszych replik tej marki była replika AK 47. Po roku 2005 CYMA zaczęła montować w swoich replikach komponenty z metalu, a ich moc podniosła się do około 300 fpsów i jak pokazał czas, nadal rośnie. Jakość również. Faktem jest, że repliki chińskiej firmy nie są w jednej lidze z japońskimi produktami, ale zaryzykuje stwierdzenie, że dorównują niektórym "Tajwańczykom". CYMA od dłuższego czasu kopiuje rozwiązania TokyoMarui, co wychodzi jej na dobre, bo repliki są w pełni kompatybilne z dostępnymi na rynku częściami do tuningu, a także cechują się mniejszą awaryjnością. Wspomniany wcześniej AK 47 CYMY, czyli CM.028, stał się legendą, a nie przesadzę jeśli powiem, że M14 idą w jego ślady.

Słodkości i różne śliczności czyli opakowanie i jego zawartość

Opis opakowań to zawsze najciekawsza część recenzji, serio. A gdy jeszcze trafi się tak niespotykane opakowanie, jak to stosowane przez markę CYMA to, fiu fiu, nie ma co. A poważnie, M14, jak każda replika chińskiej marki wpada w nasze ręce w styropianowym opakowaniu z kartonową pokrywą. Pokrywa jest kolorowa i zawiera wiele informacji, które z grubsza nie mijają się z prawdą, a poza zdjęciem poglądowym spodziewanej zawartości pudła, króluje na niej napis "CM.032A", czyli oznaczenie modelu. Gdy pozbędziemy się kartonu, naszym oczom ukarzę się trzy i pół kilogramowa replika, bez magazynka w gnieździe, osadzona w styropianowym, powycinanym bloku, magazynek typu hicap, niskiej jakości pakiet zasilający wraz z odpowiednią ładowarką, komplet kluczy potrzebnych do obsługi repliki, wątpliwej jakości zawieszenie do M'ki oraz wycior o odpowiedniej dla modelu długości i komplet dokumentacji. Wszystko to zafoliowane, co jeszcze zmniejsza szanse przemieszczenia się w obrębie styropianu. We wspomnianej dokumentacji znajdujemy podstawowe informację odnośnie użytkowania repliki i ładowania pakietu. Jest też karta gwarancyjna z kolejną dozą informacji oraz tarcza, która realnie mnie zaskoczyła ze względu na materiał, z którego została wykonana, czyli białą folię tak cienką, że aż prześwitującą. Pozbądźmy się tego co zbędne i zajmijmy się repliką...

"Panie ! To się wyklepie..." czyli o korpusie i częściach zewnętrznych słów kilka

Replika, po pierwszych oględzinach zrobiła dobre wrażenie. Co od razu rzuciło się w oczy, to dobrze spasowany (jak na replikę chińską) plastikowy korpus, oraz jego genialna chropowata faktura, z zaznaczonymi miejscami chwytu. W porównaniu do M14 w wersji "wood" tego samego producenta, SOCOM wypada znacznie lepiej.

Części metalowe, czyli lufa, rura gazowa, tłumik płomienia, regulowane przyrządy celownicze, zespół spustu, selektor oraz ruchomy zamek, z działającym poniekąd, bolt catch'em są wykonane przyzwoicie, acz z aluminium z domieszką cynku. Trzeba zwrócić uwagę na łatwo schodzącą farbę, szczególnie w miejscach, gdzie metal obija się o metal. Selektor ognia, który przekręcamy w celu wyboru trybu, sprawia wrażenie słabo przytwierdzonego i dość filigranowego. Trzyma się on na podobnej zasadzie, jak selektory w replikach rodziny M4, a mianowicie jest przytwierdzony do wewnętrznego bolca malutką imbusową śrubką. Tyle, że w M4 to zdaje się lepiej spełniać swoje zadanie. Wspomniałem o dzialającym bolt catchu, cóż, działa on tylko, kiedy przytrzymamy przycisk zwalniacza suwadła, a i to nie zawsze. Nie ma to jednak specjalnego znaczenia, bo to tylko bajer. Bajer pozwalający "przeładować" replikę i usłyszeć przy tym genialny odgłos suwadła zasłaniającego grzbiet gearboxa.

Czy wspomniałem już o oznaczeniach ? Nie ? Cóż, a o czym tu mówić, skoro ich po prostu nie ma. Na szczęście nie ma też żadnych szpetnych oznaczeń producenta.
W kolbie repliki znajduje się niewielki schowek na baterię, jednak ta dostarczona z karabinem wchodzi tam tylko po wielu próbach i odpowiedni ustawieniu przewodu. Schowek ów jest zasłonięty podnoszona, metalową stopka kolby, a baterie zabezpiecza dodatkowo mała klapka, która w ostrym odpowiedniku ukrywa schowek na przyrządy do pielęgnacji broni. SOCOM posiada dwa sztywne zaczepy zawieszenia, oraz, w przedniej części korpusu, mały otwór pozwalający zamontować dwójnóg z montażem na specjalny pin. Jest to ważne o tyle, że replika posiada tylko jedna, krótką szynę montażową na powierzchni pokrywy lufy (przeznaczoną do montażu optyki), co automatycznie wyklucza stosowanie niektórych dwójnogów. W części zamkowej korpusu jest także otwórz z gwintem i specjalny, ruchomy element przyrządów celowniczych, pozwalający na zastosowanie dodatkowej, dedykowanej szyny. Szyna ta jednak, jak przekonałem się wcześniej, gdy zamontowałem ją w M14 CM.032 bez A, podnosi optykę dość wysoko, co bardzo utrudnia jej ustawienie. Na sam koniec tej części opisu zostawiłem sobie tłumik płomienia, czyli dość charakterystyczny element wersji SOCOM. Tlumik ten jest przytwierdzony do lufy za pomocą małej śrubki imbusowej i, o zgrozo, wcale nie kryję gwintu ! Co to oznacza ? Ano to, że w razie chęci zamontowania dłuższej lufy wewnętrznej, i ukrycia jej w dłuższym tłumiku dźwięku będziemy zmuszeni ostro kombinować, aby go jakoś przyczepić do repliki. Nie wiem co podkusiło CYMĘ do takiego babola, ale KART czy AGM, że już o G&G, TokyoMarui czy G&P nie wspomnę, dają graczom ten kawałek gwintu. czy to takie trudne ? Ok, pokaż kotku, co masz w środku...

Liczy się wnętrze

Powiem szczerzę, że rozkładanie tej repliki, w porównaniu do replik serii M4 jest koszmarne. Trzeba ją rozkręcić do ostatniego elementu i śrubki. Zajmuję to dość dużo czasu i wymaga cierpliwości, a bardzo prosty system demontażu loża (wystarczy wyciągnąć osłonę spustu i sam jego zespół) daje złudne wrażenie prostej budowy CM.032A.
Wewnątrz M14 pracuję gearbox w wersji 7, który jest wierną kopia tego z czternastek TokyoMarui, ale nosi na swej metalowej "piersi" oznaczenia CM.032. To dobry znak. Niestety szkielet wspomnianego gearboxa jest wykonany z chińskich stopów ZnAl, co nie przełoży się na pewno na wielką wytrzymałość konstrukcji, ale krążą ploty, że jest on wytrzymalszy od szkieletu popełnionego przez G&P, co daje pewną nadzieję. Obie części szkieletu łączy kilka śrubek, pełen standard, oraz specyficzna szyna, nakładana na grzbiet gearboxa. Na samym gearboxie znajduje się wiele mniejszych, dokręconych doń komponentów i przynależących do nich sprężynek, co także komplikuję jego demontaż i rozkładanie. W tylnej części pudełka z zębatkami znajduje się silnik zawieszony w specyficznym koszyku. Silnik CYMY to prosty, krótki (najkrótszy z dostępnych) silnik. Nie jest w żaden sposób wzmacniany. Ot, działa. Silnik z gearboxem łączy dzielone stykiem okablowanie, które w przypadku mojej repliki było do silnika przylutowane (oj, nieładnie...). Okablowanie winno się od razu wymienić, bo gdyby było trochę cieńsze i sztywniejsze, można by go użyć w roli strun gitarowych. Szkielet gearboxa ukrywa standardowy tłok z plastiku z jednym metalowym zębem, plastikową prowadnicę sprężyny, niespecjalnie uszczelnioną głowicę tegoż tłoka oraz cylinder z mosiądzu wraz ze standardową, średnio szczelną głowicą. Dysza też jest plastikowa i nie zwraca uwagi. Zębatki, co ciekawe, są dobrej jakości i jeśli słuchać starych wyg z forów WMASG, wytrzymują tuning sprężynami o oznaczeniu 150. Ładnie. Jest to jednak specyficzny zestaw zębatek, więc nie łatwo taki dostać, ale można zawsze skompletować takowy kupując pojedyncze zębatki przeznaczone do innych replik. Zębatki były standardowo słabo ustawione i wymagały podkładkowania. Sprężyna, którą naciąga cały układ to setka o nierównomiernych zwojach. Cały układ miała zasilać bateria niklowo kadmowa o napięci 8.4 V i pojemności 1200 miliampero godzin. Używając takiej baterii otrzymujemy bardzo niską szybkostrzelność, więc poleca się wymianę na LiPo o woltażu 11.1 V. Z taka baterią replika będzie chodziła jak marzenie.

Co ciekawe, gearbox w mojej M14 ma "nierówne" połówki, jedną położona wyżej, a drugą niżej. Wydawało by się, że to wada konstrukcyjna, jednak jeden z posiadaczy takowej repliki, którego "spotkałem" na WMASG rzekł, że jest to normalne, a taka konstrukcja ułatwia poruszanie się suwadła. Ciekawa koncepcja, niestety nie wiem czy prawdziwa.
W replice zastosowano plastikową komorę hop up, która na szczęści jest w miarę szczelna i spełnia swoje zadanie dość dobrze, czego nie można powiedzieć o gumce. Ta powinna być wymieniona od razu. Lufa wewnętrzna ma długość 430 milimetrów i zdecydowanie nie jest precyzyjna, ale też nie ma tragedii. Oczywiście każdy tuner od razu wymieni ten komponent, a jeśli o tuningu mowa...

"Pimp my gun" czyli tuning

Jestem człowiekiem wymagającym. Nie wystarczyło mi chińskie 350 fps'ów, a że replika miała być bronią główną, przeznaczona do gier leśnych, od razu zdecydowałem się na pewien tuning. Wymieniłem zestaw tłoka i cylindra na te wyprodukowane przez firmę Guarder. A jak tłok i cylinder, to i obie głowice. Obie uszczelnione i także ze stajni Guarder'a. Aby całość trzymała szczelność i dobrze funkcjonowała musiałem zmienić dyszę i tu wybór również padł na Guarder'owski produkt. Nie zdziwi również fakt, że prowadnica sprężyny, która w standardzie była plastikowa ustąpiła miejsca metalowej, łożyskowanej prowadnicy Guarder. Ale po co to wszystko, gdy mamy na stanie sprężynę dającą 350 fpsów ? A więc cyk, sprężyna została zastąpiona produktem SHS o nierównomiernych zwojach i oznaczeniu 140. Całość zasiliła bateria Firefox LiPo 7.4 V o pojemności 1200, co niestety nie było najlepszym wyborem, bo replika mogłaby być "szybkostrzelniejsza". Jest siła, jest moc, ale brak celności. Rozwiązaniem tego problemu okazała się lufa precyzyjna Guarder'a o średnicy 6.03 mm i długości 509 mm. Lufa została osadzona w silikonowej, przeźroczystej gumce hop up-nie zgadniecie-Guarder'a (!). Gumka musiała zostać dodatkowo skrócona, aby dobrze wpasowała się w komorę. Z montażem lufy było kilka problemów, bowiem po pierwsze pierścień stabilizujący ją w komorze był za mały i musiał zostać przecięty, a po drugie długa lufa wystawał poza tłumik płomienia. Aby ukryć "preckę" musiałem zastosować przerobiony specjalnie na tę okazję tłumik dźwięku, o długości zaledwie 11 centymetrów. Tłumik ten był rzecz jasna wyposażony w gwint 14 mm, a że replika go nie posiada, musiałem owy gwint w tłumiku spiłować i nałożyć sam pierścień, na którym takowy bytował, a który na szczęście wykręca się z korpusu, pod tłumik płomienia i dopiero nakręcić nań resztę produktu. Co to wszystko dało ?

"Mocyyyyyy przybywaj !" czyli efekty tuningu i działanie repliki

Karabin ma w tej chwili moc 450 fps'ów, czyli równo 100 fps'ów więcej niż w standardzie. Jego zasięg i celność na dystansie 30 metrów jest wzorowa, bo w kartkę A4 wchodzi 10 na 10 strzałów i to w okrąg o 10 centymetrowej średnicy ! Na dystansie 45 metrów po raz kolejny 10 na 10 trafień w A4, ale już w większej odległości od środka i siebie nawzajem. Zasięg skuteczny repliki po tuningu to w tym momencie 60 metrów; z takiej odległości każdy strzał trafia w ludzką sylwetkę. Musze też dodać, że testy wykonywałem używając kolimatora, który nie był na pewno idealnie ustawiony. Myślę więc, że można by było stwierdzić, że po wymianie jeszcze kilku elementów wewnątrz czternastki, byłby z niej zacny karabin wyborowy. Tuning się opłacił i był w sumie dość bezproblemowy (nie licząc zabawy z tłumikiem dźwięku), a cały układ wykazał się dobrą szczelnością i kompatybilnością. Gracze często zastanawiają się, czy CYMA wytrzyma taki tuning. Cóż, myślę, że tak, jeśli wziąć pod uwagę opinię użytkowników. Wiadomo jednak, że w wypadku replik chińskiego pochodzenia trzeba mieć też trochę szczęścia.

Ile za ile ?

Aby stać się posiadaczem opisanej M14 należy wyjąć z portfela około 470 złotych. Uważam, ze to nie dużo, bo replika już po wyjęciu z pudła dobrze działa. Tuning, taki jak opisany przeze mnie, to koszt około 550 zł, czyli też znośnie, zważywszy na efekt końcowy. Myślę, że problemy zaczęły by się w momencie podejmowania porób zmiany SOCOMa w replikę snajperską i wtedy też koszta znacząco by wzrosły (sam zestaw zębatek o znacząco podwyższonej wytrzymałości marki Prometheus to koszt w okolicy 450 zł). Ja jednak takich problemów nie miałem.

Słowem podsumowania

W mojej opinii CM.032A to replika mocno zacna. Aby jednak podzielać taką opinie należy wziąć poprawkę na sam charakter M14 i jej specyficzny wygląd.
Szczerzę polecam produkt CYMY, bo mimo swoich wad, jest wart każdej złotówki. Jego kompatybilność i współpraca w wypadku tuningu na pewno zadowoli majsterkowiczów, a pewne działanie już od momentu wyjęcia z pudła, jest ukłonem w stronę osób stroniących od zabiegów mechanicznych. Jeśli więc nie straszny ci brak oznaczeń oryginału i nie ma nic przeciwko braku gwintu na lufie, ta replika na pewno wywoła uśmiech na twojej twarz przy jednoczesnym oszczędzeniu części zawartości portfela.

Ocena:

Wykonanie : 7/10
Relacja jakość/cena : 9/10
Ergonomia użytkowania : 6/10
Tuning : 9/10
Ocena końcowa : 8/10

Kategoria 

Recenzje replik

Komentarze

Obrazek użytkownika Romar

Dobry... jak zwykle do dupy, brak podstawowych informaci i zero przydatnych spostrzeżeń... smiley

Znajdzie się kij na każdy ryj.

Obrazek użytkownika Dobry

Pogadamy jak sie ogolisz !

Ostatnio zaktualizowane tematy

Nowe odpowiedzi na forum