"Brawa dla Bravo?" czyli moja opinia o plecaku Texar Equipment

Dodał Dobry dnia czw., 03/09/2015 - 22:54

Firma starsza niż Dziki... 

Texar Equipment to firma zajmująca się produkcją i importem sprzętu "militarnego" od... ponad 20 lat. Tak, działają na rynku od 1992 roku. Kawał czasu. Firma posiada w swojej ofercie bardzo wiele produktów związanych z militariami niemniej zdecydowanie dużą ich część należy uznać raczej za ciekawostki, niż wart uwagi i godny zaufania sprzęt. Nie chciałbym tu oceniać polityki producenta jednak jest ona typowym modelem działalności firm, które próbują przyciągnąć klienta ilością, nie jakością. A szkoda... bo jakość niektórych produktów jest naprawdę dobra. A może raczej lepsza na tle konkurencji. Plecaki Texara są mi znane od lat, a model, którym się teraz zajmiemy to dosyć ciekawa propozycja. Czy jednak warto wydać na nią pieniądze w świetle wielu innych plecaków w tej kategorii cenowej? Sprawdziłem, postaram się na to pytanie odpowiedzieć.

Przed wrzuceniem na plecy... 

 

Plecak Texar Bravo to -według producenta - 50 litrowa torba wykonana z nylony 1000D (nie mylić z oryginalną Cordurą!). W ofercie znajduje się kilka "kolorów" plecaka w tym jedyny słuszny oliwkowy zielony, multicam, czerń, wz.93 i w końcu UCP. Kolory są dosyć dobrze oddane i nie ma tu mowy o odstępstwach od barw pierwotnych jak to się niekiedy zdarza w wypadku chińskich digital woodlandów czy multicamów. Sam materiał i szwy także nie wydają się przesadnie delikatne; w końcu mowa tu o ważącym dwa kilogramy plecaku. Po ogólnych oględzinach nie zauważyłem dużej ilości wystających nitek czy też rozchodzących się szwów. Co prawda niektóre taśmy molle, którymi obszyte są kolejne sekcje plecaka nie zawsze są wszyte w idealnych odstępach, ale nie zwraca to uwagi w sposób alarmujący. Producent oddał do naszej dyspozycji także duże pole do przypięcia wszelkiego rodzaju patch'ów. Gdy mowa o sekcjach plecaka mamy do dyspozycji dużą główną komorę w której znajduje się oddzielna kieszeń na bukłak z wodą ze specjalnym trokiem do jego montażu. W komorze głównej znajdują się też dodatkowe troki do przymocowania sprzętu oraz dwie kieszenie wykonane z siateczki. Kieszeń ta jest zapinana solidnym, jednak nie markowym zamkiem, który niestety nie należy do bryzgoszczelnych. Zamek nie otwiera się też na całej powierzchni kieszeni, a jedynie na jej 60% (około). Kieszeń główna jest oczywiście wyposażona w otwory drenażowe. Kolejną kieszenią jest duża płaska znajdująca się "przed" kieszenią główną. Wydaje się ona dosyć pojemna, ale nie jest "trójwymiarowa" co zawężą możliwości jej wykorzystania do transportu płaskich przedmiotów. Dodatkowo dostęp do niej nie jest najlepszy, bo umożliwia go niewielki zamek na szczycie plecaka. Kolejne kieszenie są już lepiej zaplanowane. Dwie z nich znajdują się na bocznych ścianach plecaka. Są to kieszenie, których wielkość pozwala na transport standardowej paczki kulek, dwóch puszek 0.33l czy też zwiniętej pałatki przeciwdeszczowej. kolejne dwie kieszenie mieszczą się na dolnej części frontu plecaka, a ich pojemność jest nieco mniejsza, choć większa z nich mieści pistolet. Wszystkie opisane kieszenie są trójwymiarowe, co oznacza, że nawet po maksymalnym wypchaniu kieszenie głównej zachowują swoje gabaryty i pakowność. To dobry pomysł projektanta. Najciekawszym elementem konstrukcji jest klapa tylna, która po odczepieniu (mocowana jest za pomocą dwóch napów i czterech troków zakończonych naprzemiennie wszytymi klamrami z tworzywa sztucznego) zmienia się w zwisającą luźno kieszonkę, w której można zamocować kolbę repliki/broni. Resztę opisanego przedmiotu spinamy za pomocą wspomnianych troków i... mamy całkiem wygodny sposób na transport całkiem długiej broni. Napy mocujące klapę pozwalają na utrzymanie jej na miejscu (gdy nie jest potrzebna) nawet po odczepieniu troków, co otwiera możliwe drogi montażu kolejnych przedmiotów, takich jak karimata czy niewielki namiot albo kurtka. Klapę można także wykorzystać do transportu hełmu. Oprócz wspomnianych kieszeni i klapy plecak posiada także dodatkowe troki na dolnej części (dwie sztuki, standardowo ściągane, przeplecione przez okienka molle) oraz dwa troki spinające szelki z częścią główną na górze. W górnej części znajduje się też otwór przeznaczony do wyprowadzenia węża systemu hydratacyjnego, który jednak jest dosyć niewielki co sprawia pewne kłopoty. Szelki plecaka są dosyć wąskie jak na torbę tych gabarytów, jednak ich profil sprawie, że nie przeszkadza to tak bardzo w użytkowaniu o czym dalej. Szelki są wyposażone w wąski elastyczny pas barkowy oraz d - ringi z tworzywa. Szelki są wyposażone w klamry mocujące znajdujące się w ich dolnej części. Pozwalają one na szybkie wypięcie w razie potrzeby. W dolnej części "pleców" znajduje się też demontowany pas biodrowy z szerokimi panelami z taśmami molle. Pas jednak nie należy do najdłuższych, więc co szersi użytkownicy mogą mieć kłopot z jego spięciem (przy pomocy kolejnej klamry z polimeru). Plecak posiada także stelaż wykonany z dwóch aluminiowych płaskich elementów. Położenie stelażu oraz szelek można regulować po rozpięciu zamka błyskawicznego znajdującego się pomiędzy gąbkami dystansującymi plecy. Bardzo fajny pomysł, niemniej dosyć popularny w produktach z nieco wyższej półki. Torba ma także standardowy uchwyt do przenoszenia na szczycie oraz mniejszy, wykonany z taśmy, wieszak. Ok, wiemy już jak wygląda produkt, wiemy co miał na myśli producent... ale jak to się ma do praktyki?

Użytkowanie, obciążenie i wygoda...   

Czas na najważniejszą część czyli testy polowe. Plecak przeszedł ze mną kilkadziesiąt kilometrów, raz z pełnym, a raz z niewielkim obciążeniem, jednak zawsze pod pewną presją, bo oczekuje od sprzętu sprawności i niezawodności. Zacząłem od regulacji położenia szelek i stelażu co okazało się dosyć proste i nie sprawiło kłopotów. Oba elementy mocno trzymają się wyznaczonej im pozycji i nie ma tu mowy o jakimś niechcianym ruchu. Pas biodrowy rozluźniłem do maksimum, bowiem nie cierpię na niedożywienie, a długość szelek przystosowałem do swoich preferencji. Niestety, szelki nieco mnie zawiodły, bo pomimo wygody użytkowania nawet pod dużym obciążeniem wykazały tendencje do zmieniania swojej długości wbrew woli użytkownika. Ta bolączka miała miejsce szczególnie podczas podnoszenia plecaka z ziemi "za jedno ramiączko". Trochę to denerwujące, bo wymaga od nas ponownej regulacji natychmiast po założeniu na plecy. Nie polecam wykonywania tej czynności gdy plecak jest mocno obciążony, jest to straszliwie niewygodne i irytujące. Za taki stan rzeczy winie klamry, a właściwie brak odpowiednio "ostrych" zębów blokujących przeplecione przez nie pasy. Gdy jesteśmy przy pasach warto wspomnieć, że każdy jest zakończony szlufką, więc nie latają one luźno po ściągnięciu. Nie poprawia to znacznie komfortu pracy z plecakiem, ale jest. Stelaż pomaga utrzymać plecy w "dobrym stanie" nawet gdy przenosimy dosyć ciężkie ładunki i za to chyba najbardziej cenie produkt Texara. Zresztą system pozwalający przenosić replikę/broń to także fajny pomysł (niestety nie Texara, a marki TAD ;)) ułatwiający życie i transport co dłuższego "kopyta". Wspominałem o niewielkim otworze na wąż systemu hydratacyjnego. To prawdziwy kłopot. Jeśli nie dysponujemy bukłakiem z modułowym wężem, nie mamy się co łudzić, że uda nam się przepchnąć ustnik. Ja na szczęście dysponuję kilkoma różnymi bukłakami, ale użytkownicy przywiązani do jednej marki mogą być zmuszeni do powiększania otworu. Otwór jest zabezpieczany klapką na rzep. Co ciekawe, kształt i konstrukcja plecaka sprawiają, że nie powiększa on znacząco sylwetki operatora, o ile nie przytroczymy do niego szerokich obiektów. Plecak nosi się dobrze, nie pozostawia on wiele do życzenia jeśli wybaczymy mu rozluźniające się szelki (nie będę tu pluł jadem, bo wiem, że to przewinienie popełniają też znacznie droższe i założenia lepsze produkty innych firm). Ja powiększył bym też szerokość pasa biodrowego i wspomnianych szelek, choć w stanie obecnym też jest ok. Opisane elementy mogłyby też być nieco bardziej "nabite" gąbką, ale i to nie wielki kłopot, bo nigdy nie doświadczyłem obtarcia spowodowanego taką budową tych części. 

Ocena końcowa 

Czy plecak marki Texar jest wart uwagi i swojej ceny? Uważam, że w ogólnym rozliczeniu... tak. Wszak kosztuje on tylko nieco ponad 250 zł, jest dosyć pojemny, a kilka rozwiązań jest naprawdę ok. Materiał, mimo nieznanego i najpewniej chińskiego pochodzenia nie wydaje się delikatny. Zamki zapinają się dobrze i nie zacinają się, jak to bywa w wypadku produktu, który opisałem wcześniej (plecak Camo Military Gear). Oczywiście, jeśli ktoś ma wymogi, które spełni tylko Arc'Teryx czy wspomniany wcześniej TAD w ogóle nie powinien spoglądać w stronę Bravo. Jeśli jednak nie dysponujecie sztabami złota, a od plecaka nie będzie nigdy zależało wasze życie... polecam produkt z czystym sumieniem.  

Dodatkowe informacje 

Strona producenta: http://www.texar.info.pl/

Cena plecaka: około 259 zł

Dostępne kamuflaże: czarny, mc camo, olive, pl camo, ucp

Komentarze

Obrazek użytkownika Oscar

To mnie przekonywuje i chyba będzie to mój zakup do LRRP.

We fight knowing that a single spark of courage can ignite the fires of hope

 

Obrazek użytkownika Kacaj

Model Cie przekonał? smiley

"The only easy day was yesterday"

Obrazek użytkownika Wróbel

Rozwiązany fajnie, ale jakości trochę nie ufam.

Qui audet adipiscitur.

Obrazek użytkownika Amoniak

Mi się tam podoba. Szkoda, że wcześniej nie widzialam takowego. Muszę pocieszyć się moim 'szwabskim' zakupem... sic!

Obrazek użytkownika Oscar

Chyba tak, przekonało mnie kilka rozwiązań, a mogą się przydać.

We fight knowing that a single spark of courage can ignite the fires of hope

 

Ostatnio zaktualizowane tematy

Nowe odpowiedzi na forum